wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 37

Rozdział 37

Z perspektywy Rydel:
- No więc jutro wyjeżdżamy! - Powiedział Rocky jakby uradowany. - Paryż to naprawdę piękne miasto. - Zachwycał się.
- Skąd to wiesz braciszku? - Zaśmiałam się. - Zasmucę Cię... tam nie ma piramid.
- Chodzi mi raczej o Wierzę Eiffela. - Oburzył się całą szóstką siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy jakiś horror. Oczywiście My, czyli dziewczyny nie patrzałyśmy, starałyśmy się tylko rozmawiać i nie oglądać tego przerażającego filmu. Około godziny 19 "seans" się skończył i mogłam wrócić do pokoju z obawami, że coś mi wyjdzie z szafy i mnie zabije.
- Po prostu świetnie. - Mruknęłam do Siebie.
- Co jest? - Zapytał Ell, który wyraźnie mnie usłyszał. Ja odskoczyłam słysząc jego głos. - Wow... aż tak Cię przerażam?
- Ty? Nie... horrory? Jak najbardziej. - Zaśmiał się. - To nie jest śmieszne!
- Ależ jest i to bardzo. Skoro tak się boisz horrorów to mogłaś się do mnie przytulić.
- A gdyby Rocky spojrzał w naszą stronę?
- Nie rozumiem czemu mamy to przed nim ukrywać...
- Hmmm... Przypomnieć Ci co Ross odwalił? Że prawie zniszczył naszą rodzinę i zespół? - Uniosłam się, ale szybko się uspokoiłam. - Dlatego po tym co Ty zrobiłeś wątpię żeby tak szybko się z tym pogodził jak Riker... On jest wyrozumiały, ale tamta dwójka nie panuje nad emocjami. Zresztą jeśli oni się nawalą to na przyłożeniu Ci raz w twarz się nie skończy. - Ostatnie zdanie wypowiedziałam żartobliwie. Uśmiechnęłam się lekko.
- No w sumie masz rację. - Poparł mnie i wtedy dostałam sms'a.
-" Nie teraz..." - Pomyślałam i sprawdziłam od kogo to no jak na złość napisał znów Nick. Nie chciało mi się sprawdzać wiadomości więc nawet nie odblokowałam telefonu i schowałam go do kieszeni.
- Kto to? - Zapytał zaciekawiony.
- To tylko... Play napisał o jakiejś... loterii, że można wygrać... mercedesa... tak. - Naiwnie wierzyłam, że się nabierze na moje kłamstwa wymusiłam też na sobie uśmiech, aby dodać wiarygodności mojej wypowiedzi.
- Mhm... spoko. - Uśmiechnął się i Mnie przytulił, jakby wiedział, że tego teraz potrzebuję. - A tak na serio to kto napisał? - Spytał po chwili milczenia, wtedy uświadomiłam sobie, że jestem strasznie kiepska w kłamaniu. Na szczęście przyszedł do nas Riker i tak jakby mnie uratował.
- Dobra gołąbeczki. Czas się pakować. - Rzekł idąc w stronę swojego pokoju, miał rację jutro wyjeżdżaliśmy, a nie mieliśmy nic spakowane. Poszłam więc do siebie i zabrałam się za ładowanie pierwszej walizki. Skończyłam się pakować około godziny 23 i byłam padnięta więc poszłam do łazienki się przebrać i od razu rzuciłam się na łóżko. Następnego dnia wstałam o 10, przetarłam oczy i sprawdziłam godzinę oraz szybko poszłam do łazienki i w 15 minut się ogarnęłam, ubrana już poszłam do Siebie po walizki i zeszłam na dół. - Wszyscy gotowi? - Spytał Riker widząc jak schodzę, wszyscy przytaknęli i zapakowaliśmy się do samochodu. - Mamy jeszcze 15 minut... co robimy? - Odezwał się znów blondyn.
- Może już pojedziemy? Co jak będziemy stać w korku? - Powiedziałam po chwili i wsiadłam do auta.
- Ona ma rację, lepiej być wcześniej niż za późno, bo następny samolot mamy za dwa dni. - Rzekł Ross i wsiadł z tyłu obok mnie. Z przodu siedzieli Riker na miejscu kierowcy, obok Rocky i Ja z blondynem oraz Ell'em z tyłu. Oczywiście młody cały czas nam się przyglądał. Na lotnisko dojechaliśmy około godziny 11, a samolot mieliśmy za 30 minut. Usiedliśmy sobie i rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, śmiechom nie było końca i wreszcie przyleciał nasz samolot oraz dopuszczono nas do odprawy. Lot nie był długi, bo trwał zaledwie 3 godziny. Wszyscy wysiedliśmy była godzina 11:50 [strefa czasowa! Nie wiem ile dokładnie więc dałam na oko xD]. - Co możemy porobić przez prawie cały dzień? - Zapytał Riker.
- Może... - Zaczął Rocky.
- Pizza! - Skończył Ross.
- Ja miałem to powiedzieć! - Znów odezwał się brunet.
- Ojeju... trochę za późno. - Wytknął mu język i podszedł do taryfy, która pomieściłaby tylko 4 osoby więc Ell i Ja postanowiliśmy pojechać inną. Po 30 minutach wszyscy byliśmy w swoich pokojach i się rozpakowywaliśmy. Po 40 minutach wszyscy byliśmy już na mieście szukając pizzeri. - To gdzie pójdziemy? - Zapytał najmłodszy.
- Nie wiem... wymyśl coś skoro taki mądry. - Powiedział Rocky
- Już wiem! Chodźmy! - Zaprowadził nas gdzieś między ulicami Paryża... w końcu znaleźliśmy jakąś pizzerie, weszliśmy do niej. Wyglądał na dość drogi lokal, ale nie zraziło nas to. Po około godzinie gadania i śmiechów wyszliśmy z knajpki w szampańskim nastroju. Ja szłam z Ellem na końcu, Rocky, Riker i Cassidy o czymś gadali z przodu, a Ross szedł między nami wszystkimi.

*Perspektywa Rikera*
- Słuchaj Rocky. Gadałem z nową wytwórnią i chcą wypuścić nowy album. Tylko trzeba napisać do tego piosenki. Po Loud zarzekli się, że nie będą nam pomagać, bo "Przecież tak świetnie wychodzi nam pisanie."
- Dobra. Na album można dać I Want You Bad, Fallin' For You... ogólnie wszystko z Loud EP plus około dziesięć dodatkowych utworów i jeszcze jakieś bonusy.
- Trzeba się wziąć do pisania. - Powiedziałem. Szliśmy tak we trójkę, ja obejmowałem Cassy, a Rocky czuł się chyba trochę sam. - Spokojnie, jak wrócimy to ją spotkasz. - Uśmiechnąłem się. - Rozumiem, że jak wrócimy to bierzemy się do pisania?
- A jakżeby inaczej. - Wróciliśmy po około godzinie. Razem z Rockym udaliśmy się do mojego pokoju i zabraliśmy się za pisanie. - Dobra... - Powiedział chodząc po pokoju. - Pomyślmy o czymś co się wydarzyło kiedyś. Jakieś miłe wydarzenie.
- Wyjazd do Meksyku! - Powiedziałem z uśmiechem. - Gorące laski.
- A zwłaszcza jedna. - Zaśmiał się brunet, spojrzałem na niego morderczym wzrokiem. - No dobra... to chwila może taki tekst. - Zaczął śpiewać bez podkładu:
Remember that trip we took in Mexico
Hangin' with the boys and all your senioritas
I never spoke up, yeah never said hello
But I keep on tryna find a way to meet ya'
- Coś mi insynuujesz? - Zapytałem rozdrażniony, nie lubiłem tego wspomnienia. O tej dziewczynie.
- To, że zachowałeś się jak kompletny tchórz, ale nie o tym teraz. Możemy pisać dalej? Ten tekst nie jest zły. Teraz odpowiednia melodia. - Wziąłem gitarę i zacząłem przygrywać. - To jest dobre. - Wsłuchiwał się Rocky i dodawał coraz to kolejne linijki tekstu.

I was chillin’
You were with him
Hooked up by the fire
Now he’s long gone
And I’m like so long

Now I got my chance
Now I, now I got my chance

Like DAMN 
You could be the one that could mess me up
You could be the one that’ll break me me (Damn)
All them other girls said they had enough
You could be the one that’ll take me
I was solo, living YOLO
‘Til you blew my mind
Like DAMN
You could be the one that could mess me up
I can’t let you, can’t let you pass me by
Oh-oh, oh-oh, oh-oh
Can’t let you pass me by
Oh-oh, oh-oh, oh-oh
Can’t let you pass me by

I was tryna play too cool to get caught up
Like too fun, too young to fall to pieces
I know a girl like you can’t ever get enough
So I’m addicted, trippin’
Tryna get you to see this

The way I need you
Like I’m see-through
Dancin’ out my pants
Got you shookin’ 
Caught you lookin’

Now I got my chance
Now I, now I got my chance

Like DAMN 
You could be the one that could mess me up
You could be the one that’ll break me me (Damn)
All them other girls said they had enough
You could be the one that’ll take me
I was solo, living YOLO
‘Til you blew my mind
Like DAMN
You could be the one that could mess me up
I can’t let you, can’t let you pass me by
Oh-oh, oh-oh, oh-oh
Can’t let you pass me by
Oh-oh, oh-oh, oh-oh
Can’t let you pass me by

Bridge
It’s like everywhere I look
And everywhere I go
A million other guys keep staring 
And I know that
I could be yours 
And you could be mine
I just can’t let you pass me by, by, by

Now I got my chance
Now I, now I got my chance

Like DAMN 
You could be the one that could mess me up
You could be the one that’ll break me me (Damn)
All them other girls said they had enough
You could be the one that’ll take me
I was solo, living YOLO
‘Til you blew my mind
Like DAMN
You could be the one that could mess me up
I can’t let you, can’t let you pass me by
Oh-oh, oh-oh, oh-oh
Can’t let you pass me by
Oh-oh, oh-oh, oh-oh
Can’t let you pass me by

Oboje zakończyliśmy słowami:
I can’t let you pass me by. Zapomnieliśmy już o tamtej sprzeczce. - Gładko poszło. - Uśmiechnął się brunet, ja też.
- Też tak uważam, ale następna nie pójdzie tak szybko... - Nim się obejrzeliśmy... nim ja się obejrzałem Rocky już spał, a ja skończyłem pisać drugą piosenkę, zatytułowałem ją "If I Can't Be With You". Spojrzałem na zegarek. Była 3 w nocy postanowiłem, że też się położę. Zrzuciłem brata z mojego łóżka, ale ten nic tylko obrócił się na drugi bok. Walnąłem się na łóżko i zasnąłem prawie natychmiast. Rano, to znaczy o 12 obudziłem się i kiedy wstałem z łóżka szybko wylądowałem na... Rockym. Ten idiota wciąż spał, to znaczy póki go nie obudziłem. - Idioto! - Krzyknąłem na niego, a ten się podniósł. Głowa mnie bolała, bo przywaliłem nią o podłogę.
- Kto tu jest idiotą? To ty się o mnie wywaliłeś. - Powiedział i wstał, ja zrobiłem to samo. Westchnąłem ciężko.
- Tak tylko, że jak ktoś śnił sobie o laskach ja kończyłem drugą piosenkę. - Pokazałem mu kartkę papieru.
- Riker... ale tu jest tylko napisane " Nawet nie wiesz jak tęsknie. Bardzo chciałabym być z tobą. Kocham Cię, ale boję się tobie to wyznać, bo... wiem, że mnie nie kochasz." Uuuu i bardzo ciekawy podpis. - Zabrałem mu kartkę. - To jest to. - Podałem mu tekst nowej piosenki. - No to ma większy sens i jest naprawdę dobre. - Uśmiechnął się smutno.
- Taka wena. - Poklepałem go po ramieniu, w sumie to wiedziałem po części co czuje. Wyszedłem od siebie, zauważyłem że Delly przygotowywała nam śniadanie. - Hej siostrzyczko. - Powitała mnie uśmiechem, obok niej stał Ell i przyglądał się jak wygląda proces tworzenia jajecznicy. - Siema Ell. - Podszedłem do niego i przybiłem piątkę, dawno nie miałem z nim dobrych kontaktów, a tęskniłem za swoim przyjacielem.
- Chwila... nie rozumiem. Jak to jest, że białko ma mniej białka niż żółtko... no to czemu nazywa się białkiem?
- Pewnie ze względu na kolor. Rany nie denerwuj mnie. - Cała Rydel, zawsze robiła się nerwowa kiedy ktoś jej przeszkadzał w kuchni.
- Chodź Ell. Nic nie wskórasz, a jeszcze ją rozzłościsz i walnie Ci z patelni. Lepiej nie ryzykuj. Kiedyś jak przyszedłem do domu powitała mnie patelnią i wałkiem. To było o godzinie 4. - Zaśmiałem się na wspomnienie tego.
- No wiesz... nie każdy człowiek wraca o tak nieludzkiej porze. - Uśmiechnęła się, a brunet zrezygnował, oboje ruszyliśmy do salonu na sofę i włączyliśmy cicho telewizor.. Po chwili Rocky wyszedł z mojej sypialni.
- Ej... co on tam robił? Wy chyba nie...
- Nie kończ tej jakże inteligentnej myśli. Po 1: kończyliśmy piosenki, po 2: On spał na podłodze.
- Było nawet wygodnie. - Usiadł obok mnie na kanapie.
- Super, skoro wyspałeś się na mojej podłodze to może ty napisz resztę piosenek?
- Ej. Napisałeś jedną przez całą noc i to taką, którą ja powinienem napisać. - Bez słowa poklepałem go po ramieniu.
- Ja idę się przejść. - Rzuciłem na odchodne i wziąłem kurtkę.
- Gdzież to mój braciszek się wybiera? - Powiedziała Rydel wychodząc z kuchni w białym fartuchu i czapce kucharza, mało śmiechem nie wybuchnąłem na jej widok.
- Przejść się. Nie wiem jeszcze gdzie. A tak w ogóle... gotujesz jajecznicę, czy pieczesz jakieś wykwintne danie? Bo nie jestem pewien po tym stroju. - Uśmiechnąłem się, ona przewróciła oczami i wróciła skąd przyszła. - To cześć. - Powiedziałem i wyszedłem. Przechadzałem się ulicami miasta, było tu pięknie. Przypomniał mi się Meksyk... około trzy lata temu wyjechaliśmy tam z zespołem na koncert, razem z Lau i..." z przemyśleń wyrwała mnie pewna dziewczyna. Nawet ładna brunetka.
- Hej, jesteś Riker Lynch? - Zapytała.
- Nom. Co podpisać? - Uśmiechnąłem się, ona wyciągnęła plakat z zespołem i marker, szybko podpisałem jej to i zrobiłem zdjęcie. Wydawało mi się, że skądś ją kojarzę.
- Jestem Maia Mitchell. - Podała mi rękę, a ja odwzajemniłem jej gest.
- Moje imię chyba znasz. Chyba nie jesteś stąd co?
- Pochodzę z Australii, ale jestem tu na wakacjach u cioci.
- Maia Mitchell... Australijka. - Powtórzyłem cicho. - Chwila, kojarzę Cię. Zagrałaś w tym serialu... Jessie! Właśnie. - Przypomniałem sobie.
- No. To tylko jedna rola, w dodatku niewielka. Ponoć w Los Angeles szykują przesłuchania do nowego filmu Teen Beach Movie.
- Słyszałem. Zaproponowali żeby Ross tam zagrał.
- Ross Shor Lynch? - Zaciekawiła się, zaśmiałem się cicho.
- No cóż.. nie dużo osób zna jego drugie imię, ale tak. Mój młodszy braciszek. Nie wiem jeszcze co odpowiedział, niedługo kończymy trasę koncertową, właściwie to po Japonii, która jest po Europie lecimy do Ameryki gramy w Miami, potem w kilku innych miejscach i wracamy kończąc w LA. - Powiedziałem przypominając sobie dokładnie szczegóły naszych miejsc gdzie zagramy.
- To niedługo. Wtedy właśnie zaczynają się zdjęcia biorąc pod uwagę, że to zajmie wam około 2 miesięcy.
- Półtora, nie więcej. Może Ross się zgodzi kto wie? - Uśmiechnęła się, ja odwzajemniłem to.
- Skoro już się widzimy to... urządzam grilla. Nie zechciałbyś wpaść z zespołem?
- Mhm... skoro już zapraszasz to, aż żal odmówić.
- No dobrze. Masz tu mój adres i telefon. - Podała mi kartkę z ulicą i numerem. - Bądźcie o 16. - Mrugnęła do mnie i odeszła, ja postanowiłem poinformować o tym przyjaciół. Szybko dotarłem do domu i nie zastałem nikogo w pokoju. "Pewnie mają próbę." Pomyślałem i zszedłem na dół, do sali, gdzie mieliśmy próby. - No hej rodzinko. - Powitałem ich z uśmiechem.
- Uuu... Riker albo poznał dziewczynę, albo dostał zaproszenie na imprezę. - Odezwał się Ell.
- Ty wiesz, że prawie zgadłeś? Pewna osoba zaprasza nas na grilla na 16. Kto się pisze?
- Ja! - Oznajmił szczęśliwy Ross, a Laura szturchnęła go w ramię, postanowiliśmy że zostanie z nami w trasie do czasu kiedy będziemy grać w New Yorku. - Oczywiście tylko z Lau. - Uśmiechnęła się do niego.
- Ja też idę. Ktoś musi pilnować naszych gołąbeczków. - Rocky spojrzał na zakochaną parkę. Ell i Ryd też się zgodzili, nagle do garażu przyszedł Ryland.
- Gdzie to się państwo beze mnie wybierają? - Powiedział.
- Nigdzie młody. Idziesz z nami. - Uśmiechnąłem się i zdjąłem mu czapkę, oraz rozczochrałem włosy.
- Oddawaj! - Powiedział i zabrał to co mu przed chwilą ukradłem.
- Czyli idziemy wszyscy? Zadzwonię do niej i wszystko ustalę. Bądźcie gotowi za 2 godziny! - Powiedziałem i wyszedłem.
_____________________________________
Wiem wiem, trochę mnie nie było! Skandal! Nawet na święta nie raczyłam się odezwać... WENY BRAK I CZASU TROSZKU TEŻ! Ale rozdział się napisał i postaram się dodawać częściej... PRZEPRASZAM Z CAŁEGO SERCA I ŻYCZĘ HAPPY NEW YEAR! ;) DLA WSZYSTKICH!
PS Jutro pojawi się kolejny rozdział ;) na początek nowego roku.

1 komentarz: